Nowe serce.

Do napisania tego postu zachęcił mnie poniekąd wpis na jednym z portali społecznościowych w internecie.51255430_362018967952100_423928420464852992_n
Autor tego postu dał wielki kolorowy napis na którym oznajmił że; ,,Osobowość kształtuję się poprzez otaczające nas społeczeństwo.”
Zainteresowany tą myślą zacząłem wymianę zdań z autorem posta i On tłumaczył mi że środowisko w którym się wychowujemy ma na nas tak wielki wpływ że kształtuje to kim jesteśmy bądź będziemy.Czyli w wielkim skrócie-urodziłeś się tam gdzie alkohol leje się strumieniami-będziesz alkoholikiem,wychowałeś się w porządnym domu-będziesz porządnym gościem,koniec kropka.
Dodam w tym miejscu że nie jestem ani psychologiem,i nie śledzę żadnych badań w tym temacie.Moja wiedza w tym zagadnieniu,to jakieś trzydzieści kilka lat spędzonych na ulicy,w więzieniu itp.Około 10 lat temu w więzieniu poznałem Pana Jezusa,czytając Słowo Boże które jest drogowskazem do dziś w moim życiu.
Jako że nie jedno w życiu widziałem to nie zgodziłem się z myślą że to właśnie otaczające nas środowisko ma wpływ na to kim jesteśmy.
Ale jak to?-zapytasz-przecież wszędzie tam właśnie gdzie dorośli piją,t o dzieci są zaniedbane,pozostawione samym sobie i w efekcie sami sięgają po alkohol,narkotyki itp.,itd.
Zgoda,odpowiem.Ale czy nie widziałeś nikogo z tzw.porządnego domu kto stoczył się na samo dno,choć miał kochających rodziców i jego środowisko było diametralnie inne,niż te które uważamy za patologiczne?
No właśnie! W każdej rodzinie ,niezależnie od statusu społecznego i środowiska w którym się wychowuję,można znaleźć ludzi którzy niszczą swoje życie albo innych przy okazji.
Osobiście spotkałem w swoim życiu ludzi którzy nie musieli kraść,bo rodzice zapewnili im dobry start,a zamieszani byli w kradzieże a nawet byli członkami grup przestępczych.W zakładach odwykowych spotkałem osoby które miały dobre życie,a jednak wyciągneli ręce po narkotyki które ich zrujnowały.
Ale, też spotkałem ludzi którzy wychowani byli w najgorszym środowisku,a jednak potrafili odciąć się od otaczającej ich brutalnej rzeczywistości.Osobiście znam jednego chłopaka którego życie leciało po równi pochyłej w dół,a jednak opamiętał się i został nawet policjantem i pastorem!
Wielu tych ludzi których w swoim życiu spotkałem,zaczynało w różnych miejscach i otaczające ich środowisko nie miało wpływu na to kim są dziś.
Oczywiście jest też grupa ludzi która poddała się i wchłonął ich otaczający świat,lecz oni moim zdaniem nie zawalczyli,tylko ulegli wpływowi tego otoczenia…
Więc,zachodzi logiczne pytanie-to co w końcu sprawia że podejmujemy decyzje,które mają wpływ na nasze życie?
Bardzo dobre pytanie,i jak wcześniej pisałem,od wielu lat moim wyznacznikiem prawdy jest Słowo Boże,które się nie myli i w tym wypadku też dostajemy gotową odpowiedź!
Zajrzyjmy do ewangelii mateusza 15 rozdziału:
Jezus jest atakowany przez religijnych faryzeuszy,którzy starają się przyłapać go na czymś,dzięki czemu mogliby go oskarżyć i zabić,ale tym razem im się nie udaje i odchodzą z niczym.Wystraszeni uczniowie Jezusa informują go że faryzeusze zgorszyli się bezkompromisową postawą swojego mistrza,i wtedy własnie Jezus wyjaśnia swoim uczniom,skąd bierze się taka nienawiść faryzeuszy do Jezusa:
ew.mateusza 15,16-20- On rzekł: ,,To i wy jeszcze niepojętni
jesteście?
. Nie rozumiecie, ze wszystko, co wchodzi
do ust, do żołądka idzie i wydala się na
zewnątrz.
Lecz to, co z ust wychodzi, pochodzi z
serca, i to czyni człowieka nieczystym.
Z serca bowiem pochodzą złe myśli,
zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne,
kradzieże, fałszywe świadectwa, przekleństwa.
To własnie czyni człowieka nieczystym.
To zaś, ze się je nie umytymi rekami,
nie czyni człowieka nieczystym.”
Jezus od razu stawia właściwą diagnozę!
To serce jest miejscem gdzie wszystko się zaczyna,to właśnie tam jest źródło skażenia,a nie czynniki zewnętrzne,to dlatego człowiek niezależnie od środowiska,wykształcenia i wychowania i szerokości geograficznej jest w stanie zabić drugiego człowieka,albo samemu zmarnować swoje życie!
Te tzw.czynniki zewnętrzne,są co najwyżej impulsem,który wywołuje reakcje tego co w nas siedzi,ale nigdy nie są mocą sprawczą samą w sobie!
Przykład-w autobusie wypada 100zł z kieszeni pasażera,to nie okazja czyni złodzieja,ten złodziej już tam jest,siedział ukryty głęboko w środku,a teraz dostał tylko impuls do działania.
Jezus nigdy nie zajmował się drugorzędnymi kwestami,tylko od razu szedł do źródła problemu i stawiał właściwą diagnozę.
Nasza natura skażona jest grzechem od samego poczęcia,a otaczający nas świat,tylko podlewa i umacnia to skażenie,jest to jak wielka epidemia która niszczy nas od wewnątrz,choć czasem z zewnątrz możesz wyglądać całkiem porządnie i elegancko.
Jak wiele razy słyszałem tekst-,,nie wierze że on mógł zrobić coś takiego,to taki porządny człowiek”-krzyczą ludzie jak wyjdzie na jaw jakieś przestępstwo,bądź coś w tym stylu.
Nieprawda,ten człowiek nie był porządny w swoim sercu,tylko zewnętrznie wyglądał na kogoś porządnego a w środku zżerał go rak grzechu.
Słowo Boże mówi że ,, wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni
są chwały Bożej.” rzym 3,23.
Wszyscy zgrzeszyliśmy-mówi Bóg,naszym największym grzechem jest to że odrzuciliśmy Boga i zbuntowaliśmy się przeciwko niemu,przez co nasze serce jest skażone grzechem i będzie wybierać to co niewłaściwe.Jakkolwiek byś próbował się zmienić to i tak prędzej czy później grzech zatriumfuje w którejś dziedzinie twojego życia.
Ile razy obiecałeś sobie,czegoś nie robić albo właśnie coś zacząć robić,a przegrałeś…
Ile to już razy miałeś przestać kłócić się,kłamać,zdradzać,pić etc,a jednak nie dałeś (dałaś) rade…
Żadna obietnica poprawy,postanowienie i silna motywacja nie pomogły.dlaczego-pytasz sam siebie,choć nie chcę to jednak to robię?
Dlaczego…?
Dlatego że twoje serce jest w buncie wobec tego który cie stworzył i oddałeś się pod panowanie szatana,a on ma tylko jeden plan dla twojego życia-ew.jana 10;10- ,,Złodziej przychodzi tylko po to, aby
kraść, zabijać i niszczyć.” Właśnie tak Jezus nazwał tu szatana,złodziejem który ma tylko jeden cel wobec ciebie-kraść, zabijać i niszczyć-i nie spocznie dopóki cię nie zniszczy.
Ale jest nadzieja dla każdego! Ten sam werset mówi dalej już o Jezusie-Ja przyszedłem
po to, aby (owce) miały życie i miały je w
obfitości.
O tak,Jezus przyszedł na ten świat aby zaradzić naszemu największemu problemowi z którym nie umiemy sobie poradzić-grzechowi który nas niszczy i ostatecznie może nas zaprowadzić do piekła.
Jak pisałem wcześniej,ludzie odrzucili Boga w każdej dziedzinie życia i odtąd żyją w grzechu który mieszka w ich sercu i żądzi nimi i ich życiem,rujnując je.
Jezus wziął na siebie ciężar naszych win i grzechów,stał się ofiarą przebłagalną za nasze winy i umarł za nas na krzyżu.
Umarł żebyśmy poprzez tę ofiarę mogli odzyskać relacje z naszym stwórcą który też chce być naszym Ojcem.
Bóg dał nam obietnice,że śmierć Jezusa na krzyżu jest wystarczającą ofiarą za wszystkie nasze grzechy i jeśli upamiętamy się i odwrócimy od naszych grzechów,to ON uzna nas za niewinnych i będziemy jego dziećmi
Pomyśl,już dziś jeśli odwrócisz się od swoich grzechów i zwrócisz się do Jezusa to możesz zostać zbawiony,czyż to nie cudowne!
Ponadto zostanie jeszcze rozwiązany problem od którego zacząłem ten wpis-Bóg da nam nowego ducha i nowe serce,czyste i bezgrzeszne które już nie będzie ulegać wpływom diabła i otaczającego nas świata!
Już nic nie będzie miało na nas wpływu,poza Jezusem.
Narkotyki,alkohol,seks to wszystko co kiedyś nęciło starą zgniłą naturę,będzie niczym,bo Jezus cię zmieni tak że grzech straci swoją władze nad tobą i już nigdy nie będziesz chciał do tego wrócić.
Twoje serce zostanie przemienione,tak że już nie będzie musiało ulegać szatanowi,który był kiedyś władcą twojego serca.Będziesz wolny!
Zobacz jak wspaniałą obietnice dał Bóg tym którzy zawołają do niego-,, I dam wam serce nowe,i ducha nowego dam wam do waszego wnętrza,i usunę z waszego ciała serce kamienne,a dam wam serce mięsiste”-ezechiel 36,26.
Podsumowując,to nie okoliczności ani środowisko,tylko to co mamy w sercu nas kształtuje,a jest w nim grzech który zawszę będzie trzymał nas w niewoli diabelskie,ale jest nadzieja-w Jezusie!
Zaufaj mu z całego serca,i jeśli zmagasz się z czymś w swoim życiu i nie wiesz dlaczego,to znasz już nie tylko odpowiedź na pytanie-dlaczego tak się dzieje,ale znasz już przede wszystkim imię,tego który może cię wyzwolić i dać ducha nowego i serce mięsiste.