Asia.Nowe życie.

67536244_459849348169061_4534170027762384896_nWitam.

Chcę podzielić się świadectwem mojego życia, co Pan Bóg Wszechmogący, Król królów uczynił w nim, jak zmienił moje życie, które prowadziło mnie, bez Boga, na śmierć.

Zacznę od początku. Mam na imię Asia. Urodziłam się w Poznaniu 26 lat temu.

Moje dzieciństwo wspominam bardzo dobrze, było cudowne.

Rodzice byli osobami głęboko wierzącymi, bardzo kochali Pana Boga i tak jest do dzisiaj. Zawsze starali się wychowywać mnie zgodnie z tym, co mówi Słowo Boże.

Uważam, że zaszczepili we mnie wszystko to, co najlepsze. Jako dziecko bardzo kochałam Pana Boga.

W trzeciej klasie podstawówki, na obozie chrześcijańskim, postanowiłam, że przyjmę Pana Jezusa do swojego serca.

Jako 7-8 letnia dziewczynka borykałam się z problemem nadwagi. Miałam też kłopoty z szybkim pisaniem, czytaniem i liczeniem.

Miałam niską samoocenę, mało wierzyłam w siebie, gdyż byłam odrzucana przez rówieśników, jednak rodzice zawsze wspierali mnie.

Mimo tych wszystkich moich trudności, starali się jakoś to wszystko mi wynagrodzić. Byli ze mną w tych trudnych chwilach.

W tamtym czasie chyba tego nie dostrzegałam, dziś widzę to inaczej.

W gimnazjum udało mi się poprawić wyniki z nauki. Mama zapisała mnie do klasy terapeutycznej, byłam tam z dziećmi o tych samych problemach i to bardzo poprawiło mój komfort psychiczny.

Kolejnym etapem była zawodówka. Poszłam do niej, bo nie miałam pomysłu na siebie. W tamtym czasie byłam niczym dziecko we mgle.

Pana Boga zepchnęłam na boczny tor. Miałam wtedy 16 lat i zaczęłam otwierać furtki diabłu, krok po kroku …..

Pierwszą z nich była furtka seksualna. Poznałam chłopaka, zaczęłam z nim sypiać, to trwało około roku.

On pokazał mi inny świat. Zaczęłam popalać papierosy, spróbowałam pierwszy raz alkoholu. To był jego świat, w którym on się wychował.

Dla niego to wszystko było czymś normalnym, na porządku dziennym, takie miał wzorce i tak został wychowany.

W moim świecie nie było takich niedobrych rzeczy, jednak zaczęło mi się to podobać.

Poczułam akceptację tych patologicznie zachowujących się ludzi, żyjących w toksycznych schematach i relacjach.

Nie zależało mi na akceptacji w rodzinie, w kościele; chciałam tej, takiej światowej. Myślałam wtedy, że będę najszczęśliwsza na świecie……

Zaczęłam stwarzać swój nowy wizerunek, żeby mieć koleżanki i kolegów.

Kiedy był modny kolczyk w pępku – to go miałam. Kiedy wszystkie moje nowe koleżanki farbowały włosy na czarny kolor – ja też farbowałam. To wszystko były maski, które musiałam zakładać. Towarzyszył mi też bunt.

Po skończeniu zawodówki poszłam do liceum, ale udało mi się zaliczyć tylko pierwszą klasę. W tym czasie piłam już ciągami alkohol.

Moja mama miała już dosyć. Powiedziała mi, że mam się wyprowadzić z domu. Tak też zrobiłam. Byłam bardzo zadowolona, bo myślałam, że będę mogła pić i robić co mi się żywnie podoba.

W tym okresie miałam chłopaka, który był uzależniony od narkotyków, więc on sobie ćpał, a ja piłam. Głównie na tym polegały nasze spotkania, ale on pewnego dnia stwierdził, że to nie ma sensu i rozstaliśmy się.

Wtedy po raz kolejny zostałam odrzucona, więc piłam, użalałam się nad sobą i postanowiłam znaleźć sobie innego faceta.

Założyłam sobie portal randkowy. Napisał do mnie pewien chłopak, zaproponował randkę. Pojechałam uradowana, że może kogoś poznam, będę szczęśliwa i zabiję to odrzucenie.

Niestety, randka skończyła się wykorzystaniem seksualnym.

Po tej sytuacji moja mama następnego dnia zadzwoniła. Powiedziała, żebym wróciła do domu, jakby wyczuła, że coś jest nie tak.

Postanowiłam wrócić do domu i opowiedzieć wszystko moim rodzicom.

Wtedy bardzo chciałam wymierzyć sprawiedliwość temu człowiekowi, który skrzywdził mnie w tak okrutny sposób.

Poszłam na Policję, ale policjant, z którym rozmawiałam, potraktował mnie w taki sposób, że do końca złamał moją psychikę …….

Potrzebowałam ratunku. Mama zaproponowała mi wyjazd do ośrodka. Pojechałam, ale po trzech dniach uciekłam.

Rodzice zabronili mi wracać do domu, kazali jechać do jakiegoś innego ośrodka.

Pojechałam. Tydzień przed ukończeniem terapii zostałam wyrzucona za złamanie regulaminu. Udało mi się jednak utrzymać abstynencję przez sześć miesięcy.

W 2010 roku postanowiłam się ochrzcić. Myślałam wtedy, że jak wezmę chrzest, to coś się samo zmieni, że nie będę już pić.

Po tym akcie dopiero tak naprawdę zaczęła się walka duchowa o mnie.

Stało się tak wyłącznie dlatego, że nie poszłam za Panem Jezusem, nie uświęcałam się, tylko żyłam sobie dalej po swojemu.

Diabeł wystawił potężną artylerię. Zaczęłam więcej pić, imprezować, miałam pierwszą próbę samobójczą, co poskutkowało pobytem w szpitalu psychiatrycznym. Był to już 2012 rok. Ze szpitala zostałam wysłana do kolejnego ośrodka. Tam spędziłam święta, sylwestra i przywitałam 2013 rok.

Próbowałam za każdym razem ratować siebie po ludzku, bez Boga.

Miałam chęć do życia. Tylko że na trzeźwo nie potrafiłam, głównie ze względu na poczucie odrzucenia i brak własnej wartości. Jednak czasami wołałam do Boga.

Wtedy jednak to ja chciałam stawiać warunki Panu Bogu, a to przecież powinno wyglądać zupełnie inaczej. To my musimy uniżyć się przed Nim, wtedy On działa we wszystkim ku dobremu i prostuje nasze ścieżki.

W 2014 roku chciałam iść za Panem – po raz kolejny po swojemu. Pojechałam na uwolnienie i Bóg uwolnił mnie w wielu obszarach, ale ja po raz kolejny to zatraciłam.

Moja pusta dusza, wołająca tak naprawdę o pomoc, wolność i zapełnienie tej strasznej pustki, znowu została zagłuszona piciem.

Ale to nie wystarczyło. Pojawiły się jeszcze narkotyki i ogromna żądza pieniądza, która sprawiła, że przez krótki czas sprzedawałam się za pieniądze.

Mój stan psychiczny i moja poraniona dusza sprawiły, że było mi już wszystko jedno, trwało to około dwóch miesięcy. Nie chciałam już tak pracować, męczyło mnie ciągłe znieczulanie się narkotykami i alkoholem.

Spotkałam mężczyznę, dla którego chciałam się zmienić, przestać pić i ćpać, stworzyć normalny związek, udało się – byłam trzeźwa 1,5 roku.

On pił. Pewnego dnia w swoich alkoholowych omamach chciał mnie zabić. Wierzę, że Bóg czuwał nade mną i uratował mnie.

Rzuciłam w niego popielnicą. Nie trafiłam, rozbiła się na ścianie. Spodziewałam się, że w gniewie ruszy na mnie, a on zajął się sprzątaniem … Dzięki temu mogłam uciec stamtąd. Nie wiem, co by się stało, gdybym nie uciekła …

Po tym wszystkim nie mogłam się pozbierać. Zaczęłam ostro imprezować, brać narkotyki. Powiedziałam sobie, że to już nie ma sensu, moje życie nigdy się nie zmieni, na pewno nie będę miała męża, dzieci, przyjaciół…

Mieszkałam wtedy u koleżanki. Byłam w ostrym ciągu alkoholowo-narkotykowym. Postanowiłam, że skończę ze sobą, wzięłam dwa opakowania tabletek…

Obudziłam się w szpitalu na toksykologii pod respiratorem, tam usłyszałam głos Ducha Świętego: „PÓJDŹ ZA MNĄ, A JA WSZYSTKO WYPROSTUJĘ. OGRANICZENIA, W KTÓRYCH CHODZISZ, NIE POCHODZĄ OD MNIE! KOCHAM CIĘ BARDZO. NIE UMIŁOWAŁEM CIĘ MNIEJ NIŻ INNYCH, MOJA CÓRKO, PODDAJ SIĘ MI.”

Wtedy stało się to, czego szukałam od tak dawna, Jezus Chrystus uwolnił mnie z kajdan zniewoleń i wypełnił całą pustkę, wpuścił światłość do mojego życia, chwała Mu za to!!!!

Po wyjściu ze szpitala pojechałam z rodzicami na konferencję.

Tam stało się coś najbardziej cudownego, zstąpił na mnie Duch Święty.

Żaden haj narkotykowy nie jest w stanie przebić Miłości Bożej i uniesienia w Duchu Świętym.

PRZEDE WSZYSTKIM TO TY MUSISZ PRZYJŚĆ DO BOGA – UKORZYĆ SIĘ PRZED NIM, PODDAĆ SIĘ POD JEGO PANOWANIE I ZAWOŁAĆ DO NIEGO. ŻADEN CZŁOWIEK, REGUŁKA CZY NAWET KOŚCIÓŁ, NIE POMOGĄ CI, JEŚLI TY NIE OTWORZYSZ SWOJEGO SERCA PRZED PANEM BOGIEM – NIE PADNIESZ NA KOLANA, NIE ZAWOŁASZ I NIE WYLEJESZ SWOJEGO SERCA PRZED NIM. TYLKO ŻYWA RELACJA Z ŻYWYM BOGIEM SPRAWI, ŻE TWOJE ŻYCIE ZMIENI SIĘ I NABIERZE SENSU.

Po powrocie z konferencji zaczęłam wzrastać w Panu, ucząc się jak chodzić Jego ścieżkami. Zaczęłam zgłębiać słowo Boże i nadal cały czas uczę się słuchać głosu Ducha Świętego.

Pewnego dnia Duch Święty powiedział mi, że mam się przeprowadzić do Warszawy.

Było to dla mnie duże wyzwanie. W pierwszym roku znałam tylko jednego brata, który pomógł mi wdrożyć się w nowy etap mojego życia, ale przez większość czasu byłam sama.

To właśnie był i jest czas, w którym Bóg uczy mnie wszystkiego – krok po kroku.

Porządkuje każdy obszar mojego serca i umysłu tak, żeby stara Asia umarła na zawsze i stała się nowo narodzoną perłą, wydobytą z dna głębin ciemnego oceanu.

Tylko Bóg potrafi przemienić człowieka całkowicie.

On spełnia także moje marzenia, dał mi męża, który jest dla mnie błogosławieństwem.

Ojciec w niebie codziennie mnie zaopatruje tak, że niczego mi nie brakuje.

Dziś wiem, że ocena ludzi i akceptacja świata nie są tak ważne, jak wydawało mi się kiedyś.

Wiem, że najwyższą wartość mam w Panu Bogu, Królu królów i to Jemu i tylko Jemu należy się chwała i cześć!!!

Człowiek zawsze może zawieść, a Bóg nigdy! – zawsze będzie przy Tobie.

Choćbym nawet szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną…” 

Asia.